W ręce wpadł mi ostatnio TYTECH THR-5200, czyli przenośny analogowy przemiennik na pasmo 70 cm. To dość nietypowa konstrukcja, bo zamiast klasycznej szafy, dwóch radii, zasilacza i osobnego dupleksera dostajemy właściwie gotowe urządzenie terenowe w jednej obudowie.
I muszę przyznać, że sam pomysł jest naprawdę ciekawy
THR-5200 wygląda bardziej jak sprzęt do szybkiego uruchomienia łączności w terenie niż klasyczny przemiennik stacjonarny. Ma własny tor nadawczy i odbiorczy, wbudowany duplekser, akumulator, szczelną obudowę i solidne złącza. Podstawowe funkcje można zmienić za pomocą przycisków na obudowie. Urządzenie wyposażone jest także w mikrofonogłośnik, więc operator może z niego korzystać bezpośrednio. W zastosowaniach typu praca terenowa, zabezpieczenie imprezy, awaryjna łączność czy tymczasowy przemiennik podczas jakiejś akcji ma to sporo sensu.
Mechanicznie urządzenie robi dobre wrażenie. Najbardziej podobają mi się szczelne złącza i ogólna forma urządzenia. To jest sprzęt, który można zabrać ze sobą, postawić w odpowiednim miejscu, podłączyć antenę i uruchomić bez budowania całego stanowiska.
Niestety dużo gorzej wygląda sprawa dokumentacji.
Nie udało mi się znaleźć pełnej instrukcji technicznej, schematów ani nawet sensownej rozpiski pinów złączy. To jest szczególnie irytujące właśnie dlatego, że same złącza są bardzo fajne.
Bez pinoutu trudno bezpiecznie zastosować inne źródło zasilania niż dedykowany zasilacz, trudno też myśleć o jakiejkolwiek integracji z zewnętrznym sterownikiem czy dodatkową automatyką.
Na obudowie znajduje się też złącze opisane jako GPS, ale po rozebraniu urządzenia okazało się, że w tym egzemplarzu nie jest ono do niczego podłączone. Najwyraźniej obudowa jest wspólna dla kilku wariantów sprzętowych.
Do pełniejszej konfiguracji potrzebny jest także dedykowany kabel programujący. Tego kabla w zestawie, który dostałem, nie było, więc zamówiłem go osobno. Jak już dotrze, będzie można zobaczyć, co faktycznie da się ustawić w sofcie i jakie funkcje producent ukrył poza panelem urządzenia.
Największy problem: brak CW ID
Z punktu widzenia krótkofalarstwa największym problemem jest brak automatycznej identyfikacji przemiennika znakiem wywoławczym.
THR-5200 nie generuje CW ID i w oprogramowaniu nie ma funkcji pozwalającej taką identyfikację skonfigurować.
Dla zastosowania komercyjnego czy doraźnej łączności terenowej może to nie mieć większego znaczenia. W przypadku amatorskiego przemiennika pracującego w Polsce jest to już istotna wada, bo stacja musi się okresowo identyfikować.
W praktyce oznacza to konieczność zastosowania dodatkowego kontrolera albo zmiany firmware producenta.
Do producenta przygotowałem propozycję bardzo klasycznej logiki pracy przemiennika: podtrzymanie nośnej po zakończeniu transmisji, courtesy beep oraz okresowy znamiennik CW. Nie jest to nic eksperymentalnego, tylko zachowanie znane z normalnych przemienników i sprawdzone przez lata pracy.
Co pokazał duplekser
Najciekawsza część zabawy zaczęła się po podłączeniu dupleksera do VNA.
Testowany egzemplarz był zaprogramowany na parę:
431.1375 MHz / 438.7375 MHz
czyli dokładnie z odstępem 7,6 MHz.
To dobrze pasuje do typowego układu przemienników 70 cm używanego w Polsce.
Polski zakres kanałów przemiennikowych obejmuje po stronie dolnej:
431.050 - 431.825 MHz
a po stronie górnej:
438.650 - 439.425 MHz
Z pomiarów wynika, że dolna gałąź dupleksera zachowuje bardzo małe tłumienie od początku tego zakresu aż mniej więcej do częstotliwości nominalnej.
Przy 431.140 MHz widać już początek wyraźnego zbocza filtra, więc rozsądnie zakładam, że bez ingerencji w strojenie dupleksera można bezpiecznie wykorzystać zakres:
431.0500 - 431.1375 MHz
co przy standardowym przesunięciu 7,6 MHz daje:
438.6500 - 438.7375 MHz
Czyli praktycznie pierwszych osiem kanałów co 12,5 kHz w naszym zakresie przemiennikowym.
To jest bardzo dobra wiadomość.
Nie jesteśmy przywiązani wyłącznie do jednej fabrycznej częstotliwości i można dobrać kanał z mniejszym ryzykiem kolizji z istniejącym przemiennikiem w danym rejonie, bez grzebania śrubokrętem w duplekserze.
Sam duplekser jest zresztą zaskakująco ciekawy. Pasma przepustowe obu gałęzi są dość szerokie, a jednocześnie tłumienie w przeciwnej części pasma wygląda bardzo przyzwoicie jak na tak kompaktową konstrukcję.
Czy to ma sens?
Moim zdaniem tak, ale trzeba patrzeć na THR-5200 przez odpowiedni pryzmat.
Jako gotowy, stacjonarny przemiennik krótkofalarski do postawienia na obiekcie ma obecnie kilka istotnych braków. Największe to brak CW ID, słaba dokumentacja i brak pinoutów złączy.
Natomiast jako przenośny przemiennik do zastosowań tymczasowych jest naprawdę interesujący.
Jedna szczelna obudowa, własne zasilanie, wbudowany duplekser i możliwość szybkiego uruchomienia w terenie to duża zaleta.
Jeżeli producent uzupełni dokumentację i doda do firmware klasyczny courtesy beep, podtrzymanie nośnej oraz CW ID, z urządzenia zrobi się bardzo ciekawa konstrukcja również dla rynku krótkofalarskiego.
Na razie czekam na kabel programujący. Jak dotrze, będzie można zajrzeć głębiej w konfigurację i sprawdzić, co jeszcze ten sprzęt potrafi.
R.






